Dolny Śląsk bez konkursów norowców, kolejne zawody norowania odwołane

Dolny Śląsk staje się regionem wolnym od okrutnych igrzysk myśliwych i hodowców psów myśliwskich. Przypominamy: w kwietniu w Rakowie koło Legnicy miały odbyć się dwa Międzynarodowe Konkursy Pracy Norowców i Dzikarzy: zawody nie tylko okrutne, ale też – w mniemaniu osób, które wspierają nas prawnie – sprzeczne z ustawą o ochronie zwierząt, gdyż w ich trakcie dochodzi do walk zwierząt.

Wystarczyło zawiadomienie o zamiarze zorganizowania protestu w odpowiednim urzędzie, by informacja o planowanej pikiecie przestraszyła organizatorów. Odwołano nie tylko zawody w Rakowie, ale też w Jarach pod Obornikami Śląskimi, gdzie 3 i 4 czerwca miały odbyć się kolejne duże międzynarodowe zawody.

MYŚLIWI CHCĄ ZAMKNĄĆ NAM USTA!

Stowarzyszenie Miłośników Gończego Polskiego na swojej stronie internetowej umieściło list otwarty do Lecha Blocha, przewodniczącego Zarządu Głównego Polskiego Związku Łowieckiego. Autorzy listu skarżą się, że działania grup antymyśliwskich „doprowadziły do zablokowania konkursów norowców i dzikarzy m.in. na Dolnym Śląsku”. Zdaniem członków stowarzyszenia „następne konkursy organizowane przez Polski Związek Łowiecki są również zagrożone.”.

Dalej czytamy:

„Oczekujemy skutecznej obrony naszych praw: szerokiej dostępności do zagród szkoleniowych, konkursów pracy, polowań z psami.”
( Nie zauważyliśmy, by nasze działania kiedykolwiek ograniczały myśliwym „dostępność do zagród szkoleniowych”.)

W tonie listu możemy wyczuć lekką panikę. Pokojowy protest pod ośrodkami PZŁ, do którego konstytucyjnie mamy pełne prawo (choć jeszcze ani razu z niego nie skorzystaliśmy), to w/g myśliwych „Ataki (…) na całe myślistwo i na wszystkie wartości, które są nam [tj. myśliwym] bliskie.”

PEŁNA TREŚĆ LISTU: http://wroclawianie-przeciw-mysliwym.pl/pliki-do-pobrania/smgp-2017-05-01_list_otwarty.pdf

Nigdy nie niszczyliśmy urządzeń łowieckich. Naszą bronią jest obecność (dozwolona – jeszcze – dzięki konstytucyjnemu prawu do publicznych zgromadzeń). Korzystamy też z mediów społecznościowych. I to wszystko. Tego nam panowie myśliwi nie mogą zabrać.

Myśliwi nie chcą rozmawiać o norowaniach z mediami. Nie chcą, by konkursy były obserwowane z zewnątrz. Mają świadomość, że w trakcie takich „zawodów” okrucieństwo jest szczególnie mocno widoczne.

Apelujemy do wszystkich grup z całej Polski o organizowanie protestów, zapraszanie mediów wszędzie tam, gdzie mają odbywać się konkursy kynologiczne pod auspicjami PZŁ. Naszym celem jest doprowadzenie do zakazu organizowania zawodów norowców oraz dzikarzy na terenie Polski.

Lista konkursów: http://wroclawianie-przeciw-mysliwym.pl/pliki-do-pobrania/konkursy-psy.pdf

PODPISZ PETYCJĘ DO MINISTERSTWA SPRAWIEDLIWOŚCI!

DLACZEGO PROTESTUJEMY?

Konkursy norowania to jedna z wielu niehumanitarnych rozrywek myśliwych. W wielkim skrócie konkurs polega na szczuciu psów na lisa w specjalnie do tego celu zbudowanych norach. Lis nie ma pojęcia, że to tylko zawody, otoczony ludźmi i szczekającymi agresywnymi psami jest przerażony i na wszelkie sposoby próbuje bronić swojego życia co niejednokrotnie kończy się dotkliwym poranieniem psów myśliwskich.

Niestety aby dany pies był odpowiednio agresywny wobec lisa, musi przejść tresurę. Jak ona wygląda można obejrzeć na wielu filmach udostępnianych przez hodowców psów zza wschodniej granicy gdzie najwyraźniej panuje większe przyzwolenie na tego typu praktyki.

Psom pozwala się zagryzać lisy, koty i króliki (o czym niekiedy piszą sami myśliwi na swoich forach!).

Jak widać po prowadzonej dyskusji, omawiane praktyki stosowane przez hodowców psów i członków PZŁ są uznawane za jak najbardziej normalne i cieszą się pełną akceptacją. Wszystko, oczywiście, w imię tradycji i miłości do przyrody.

Całość: http://www.lowiecki.pl/dziennik/forum.php?f=13&t=34012&numer=748

Tak wyglądają szkolenia psów myśliwskich na filmach. Uwaga sceny drastyczne!

Leave a Reply

Required fields are marked*